Przeklęte Porsche Jamesa Dean’a

Wierzycie czasem w siły nadprzyrodzone? Słyszeliście niekiedy historie których nie da się wytłumaczyć, ponieważ absurdalność ich jest niepojęta? Jeżeli tak, to dobrze trafiliście, ponieważ chcemy przybliżyć Wam pewną motoryzacyjną legende, której nie da się racjonalnie wytłumaczyć.

Każdy pasjonat motoryzacji zgodzi się, że my – miłośnicy motoryzacji – widzimy w swoich maszynach coś więcej niż splot połączonych ze sobą mechanizmów. Samochody mają swój charakter i duszę. Posiadają swoje humory i kaprysy, z którymi trzeba się liczyć bo jeżeli nie to….uuu może nie być tak kolorowo. Nie bez powodu niektóre modele pamiętamy przez lata i z szaloną precyzją próbujemy odtwarzać ich repliki, a o innych słuch zanika. Takim przykładem może być  Porsche 911 lub Ford Mustang GT. To samochody które dają człowiekowi coś więcej niż możliwość przemieszczania się z punktu do punktu, ale mają one również swoje mroczne, mściwe oblicze i to właśnie o nim chcielibyśmy dzisiaj opowiedzieć.

Znacie historię Jamesa Dean’a? Pomijając fakt, że gość był legendą amerykańskiego kina i facetem, z którym chciała się przespać co druga Amerykanka to James kochał motoryzację na swój wariacki, szalony i zawadiacki sposób. Podobno charakter miał okrutny. Był wybuchowy, wredny i bezczelny ale też nie ma się co dziwić, każdy zabiegał o jego względy i nadskakiwał, więc młody gwiazdor czuł się jak król.

Mały drań to nazwa Porsche 550 Spyder, w którym zginął James Dean. Po zakupie samochodu i pokazaniu go swojemu bliskiemu teatralnemu koledze usłyszał słowa: „James, jeśli wsiądziesz do tego samochodu, za tydzień znajdą Cię w nim martwego”. Gwiazdor zginął dokładnie siedem dni później w zderzeniu czołowym z Fordem Customem, ale to dopiero początek tej historii. Po wypadku Porsche było transportowane ciężarówką i podczas jazdy zsunęło się i spadło na jezdnię. Silnik z Porsche zamontowano w innym wyścigowym samochodzie, który rozbił się podczas wyścigu zabijając kierowcę. Samochód ze skrzynią biegów przeniesioną z 550 Spyder koziołkował raniąc prowadzącego pojazd. Dwie opony przełożone do trzeciego auta wybuchły na prostej drodze w niewyjaśnionych okolicznościach. W dniu wystawy z okazji dnia bezpiecznej jazdy karoseria samochodu zsunęła się z platformy łamiąc biodro młodemu chłopakowi. Ciężarówka przewożąca później karoserię na inną wystawę miała wypadek w którym zginął kierowca. Innej przewożącej ją ciężarówce obluzował się hamulec ręczny i samochód wjechał w budynek sklepu. Finalnie karoseria rozpadła się na 11 części podczas jednej z wystaw.

Czy ktoś jest w stanie wyjaśnić taki zbieg okoliczności? Nie wiem… ale ta dziwna i tajemnicza historia pokazuje, że samochody mają swoje mroczne strony. Nie wiemy co tak naprawdę robił w swoim Porsche James Dean i dlaczego ten egzemplarz był tak pechowy, ale wniosek z tej historii nasuwa się jeden. Warto szanować własne samochody… no i oczywiście te z wypożyczalni też ?

Źródło: jalopnik.com

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *